Skrytka otworzyła się za pierwszym razem. Iga wprowadziła kod, którego nie znała jeszcze godzinę wcześniej, i usłyszała krótki metaliczny trzask. W środku nie było walizki. Leżał stary dyktafon, bilet do miasta, w którym nigdy nie była, oraz fotografia przedstawiająca ją i Leona przy stoliku dworcowego baru.
Na odwrocie zdjęcia ktoś napisał: „Zacznij od prawdy, którą najłatwiej pomylić z kłamstwem”. Iga włączyła nagranie. Najpierw usłyszała szum, potem własny głos. Mówiła spokojnie, niemal służbowo, jak podczas zostawiania instrukcji współpracownikowi. „Jeśli tego słuchasz, znów uwierzyłaś, że przyjechałaś tu przypadkiem”.
Leon stanął przy wejściu do przechowalni. Tym razem nie miał czerwonej torby. — Nie będę cię zatrzymywał — powiedział. — Wcześniej próbowałem i zawsze kończyło się tak samo. Iga cofnęła nagranie o kilka sekund. W tle rozpoznała dworcowy zegar. Wybijał godzinę, której tego dnia jeszcze nie było.
Na dalszej części taśmy jej głos zaczął drżeć. Opowiadała o wtorku, o rozmowie z siostrą i o wiadomości, której nie zdążyła przeczytać. Nie było w tym wielkiego spisku. Było jedno przemilczane zdanie i decyzja podjęta w gniewie. Iga usiadła na ławce. Czasem łatwiej uwierzyć w zepsuty czas niż w to, że można samemu zranić kogoś, kogo się kocha.
Leon położył obok niej papierowy kubek. Na kartonie znów widniało słowo „pamiętaj”, ale pod nim dopisał drugie: „wybierz”. — Pociąg nie cofnie tego, co się wydarzyło — powiedział. — Daje ci tylko szansę przestać udawać, że nie miałaś na to wpływu.
Iga zadzwoniła do siostry. Sygnał rozbrzmiewał długo. Za szybą przechowalni pasażerowie zaczęli wsiadać do wagonów, choć nikt nie zapowiedział odjazdu. Gdy w słuchawce usłyszała znajome „halo”, po raz pierwszy od początku tej podróży nie sprawdziła zegara.

POZOSTAW PO SOBIE SŁOWO
Między nami.
Możesz komentować bez konta. Komentarze pojawiają się po zatwierdzeniu.
Napisz komentarz+
Cisza przed pierwszym słowem. Zostaw swój komentarz.