Kobieta stojąca za nią miała tę samą bliznę na brodzie. Iga pamiętała upadek z roweru, śmiech brata i trzy szwy założone w przychodni przed końcem wakacji. To nie była twarz, którą dało się pomylić z cudzą. Różnił je tylko płaszcz: tamten był mokry, jakby kobieta właśnie przeszła przez burzę.
— Masz pięć minut — powiedziała nieznajoma. — Nie pytaj, skąd to wiem. Znam wszystkie twoje pytania i żadne nie zmieni rozkładu. Z czerwonej torby wysypały się na peron pomarańcze. Mężczyzna klęknął, żeby je pozbierać, a pociąg nadal czekał z otwartymi drzwiami.
Iga spojrzała na kubek. Litery napisane markerem rozmazały się, chociaż karton był suchy. Pod słowem „pamiętaj” pojawił się numer skrytki bagażowej. Znała go. W poprzedni wtorek zostawiła tam walizkę, której nikt nie miał odebrać. Tak przynajmniej powiedziała policjantowi prowadzącemu przesłuchanie.
Głośniki zatrzeszczały i po raz pierwszy podały komunikat. Zamiast stacji docelowej wymieniono jej imię. Kobieta w mokrym płaszczu spojrzała na zegar, a potem ruszyła w stronę wyjścia. Iga miała do wyboru pociąg albo skrytkę. Tym razem postanowiła zacząć od pytania, którego wcześniej nie zadała.

POZOSTAW PO SOBIE SŁOWO
Między nami.
Możesz komentować bez konta. Komentarze pojawiają się po zatwierdzeniu.
Napisz komentarz+
Cisza przed pierwszym słowem. Zostaw swój komentarz.